Miasta grają w zielone… i niebieskie

Samorządowcom słówko „flash” zaczyna kojarzyć się raczej z powodziami niż z błyskiem aparatów. Jakie działania podejmują polskie miasta, by ograniczyć skutki nawałnic? Podajemy kilka przykładów.

W ostatnich latach znacznie nasiliło się zagrożenie w postaci flash flood – czyli powodzi błyskawicznej, której przyczyną są gwałtowne opady deszczu nawalnego i przekroczenie przepustowości układów odwadniających. Ten typ powodzi to dla miast szczególne wyzwanie, gdyż niesie znaczne prawdopodobieństwo niszczenia dóbr materialnych, a nierzadko także zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi.

Deszcz wart miliony

W wyniku jednej z nawałnic w 2016 r., w ciągu niespełna 16 godzin odnotowano w Gdańsku nawet 170 mm opadu. Ogromne ilości wód spływające wówczas gdańskimi potokami spowodowały przelanie zbiorników retencyjnych, uszkodzenie wałów i budowli piętrzących, a także liczne podtopienia budynków mieszkalnych. Straty majątku miejskiego oszacowano wówczas na kilkanaście mln zł. Podobną sytuacja miała miejsce w zeszłym roku w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie w ciągu kilku dni przez miasto dwukrotnie przeszła nawałnica z gradem o średnicy 10 cm. Także i ona spowodowała znaczne szkody materialne – m.in zalane ulice, podtopione budynki mieszkalne i urząd wojewódzki.

Wobec odczuwalnych zmian klimatycznych tego typu zjawiska występują coraz częściej, stąd też działania wielu miast od lat koncentrują się na realizacji projektów ograniczających skutki powodzi miejskich.

Te miasta mają pomysł, jak zagospodarować wody opadowe

Białystok, Gdańsk, Wrocław, Rzeszów, Legnica, Warszawa czy Kraków – to tylko niektóre z miast realizujących projekty związane z błękitno-zieloną infrastrukturą. W Gdańsku odpowiedzią na problem zalewania i podtopień, powodowanych nagromadzeniem wody deszczowej, ma być realizowany przez tamtejszą spółkę wodociągową projekt „System gospodarowania wodami opadowymi na terenach miejskich – Miasto Gdańsk”. Ilość retencjonowanej wody ma się zwiększyć dzięki jego realizacji o blisko 64 tys. m3. Projekt realizowany w Bydgoszczy zakłada z kolei taką reorganizację przestrzeni miejskiej, aby działało ono jak gąbka (akumulując wodę deszczową i umożliwiając jej wykorzystanie w okresach suszy).

Projekt realizowany w Rzeszowie pozwolić ma z kolei na gromadzenie i ponowne wykorzystanie wód opadowych – m.in. do mycia ulic i podlewania zieleni miejskiej. Legnicki urząd miejski rozpoczął w ostatnim czasie realizację projektu pn. „Miasto gąbka”. – Program związany z małą retencją realizowany będzie w kilku etapach do 2023 roku – podaje tamtejszy urząd miejski, który planuje budowę instalacji do retencjonowania wód deszczowych, ogrody deszczowe oraz likwidację wytypowanych nawierzchni nieprzepuszczalnych w mieście. Jednym z elementów projektu jest wsparcie finansowe dla właścicieli nieruchomości, którzy podejmą budowę instalacji do gromadzenia deszczówki. Nabór wniosków o dofinansowanie tego typu instalacji prowadzi od 2014 roku również krakowski magistrat. Wraz z początkiem lutego br. także mieszkańcy Wrocławia po raz kolejny mogą ubiegać się o dofinansowanie na budowę instalacji, które będą zatrzymywać wody opadowe. Wsparcie uzyskać można tam na budowę ogrodów deszczowych, muld lub studni chłonnych, podziemnych zbiorników na wodę opadową czy zakup zbiorników na deszczówkę z dachu. W Warszawie z kolei, Tramwaje Warszawskie jako standard zaczynają wprowadzać zielone torowiska. Obecnie ich długość sięga około 25 km.

Moda na błękitno-zieloną infrastrukturę

Jak wskazują organizatorzy konkursu Eco-Miasto, miejskie inwestycje związane z budową błękitno-zielonej infrastruktury stanowią częsty element projektów zgłaszanych do konkursu. Wśród miast docenionych za działania w tym sektorze wymienić należy m.in. Kartuzy, które w 2017 roku nagrodzono za innowacyjne i kompleksowe działania w kierunku stworzenia błękitno-zielonej infrastruktury w przestrzeni miejskiej, w tym zastosowanie zrównoważonego systemu drenaży i umiejętnie odtworzenie terenów zielonych.

Źródło: Teraz Środowisko

Może Ci się również spodoba